Z czego zrezygnowałam w ciąży

Ciąża to magiczny moment, pełen radości ale również owiany licznymi obawami. Co można a czego lepiej unikać? Już w okresie prenatalnym, my kobiety mamy duży wpływ na rozwój dziecka. Wiecie jak to jest, staramy się aby wszystko układało się jak najlepiej. Czasami można dać się zwariować słuchając rad wszystkich wokoło i czytając internetowe podpowiedzi na życie. Jedno jest pewne – zdrowy rozsądek i umiar przydadzą się w każdej sytuacji. Gdy się dowiedziałam, że noszę pod sercem nowe życie, zrezygnowałam z kilku przyjemności dla dobra maleństwa. Nie czuję, aby to były ogromne wyrzeczenia ale za to mam poczucie, że dbam o dobro dziecka.

1) Jazda na rowerze

Z tej aktywności zrezygnowałam od początku ciąży. Jesienią ani razu nie wsiadłam na rower. Wiem, że aktywność w ciąży jest istotna i nie neguję tego. Po prostu szczerze mówiąc bywam czasami niezdarna i wolę zminimalizować ryzyko niebezpieczeństwa… Mam spacery i zajęcia gimnastyczne w szkole rodzenia – to mi w zupełności wystarcza.

2) Gorące kąpiele

Och tego baaardzo mi brakuje..kocham gorące kąpiele. To mnie relaksuje i odpręża. Szczególnie w okresie zimy marzy mi się aby posiedzieć w gorącej wodzie. Z tego też zrezygnowałam dla dobra maluszka.

3) Buty na obcasach lub koturnach

Szczerze mówiąc, przez cały okres ciąży nie nosiłam ani szpilek ani koturn. Miałam kilka okazji aby je włożyć, ale wolałam je zastąpić płaską podeszwą. Ot tak z troski i ostrożności.

4)Surowe mięso i ryby

Surowemu mięsu i rybom mówię stanowczo nie! Wcześniej sporadycznie jadłam tego rodzaju potrawy a teraz, gdy jestem w ciąży, w ogóle ich nie spożywam.

5) Alkohol i napoje gazowane

W ciąży nie sięgam po alkohol i kolorowe napoje gazowane. Tak postanowiłam i trzymam się tej zasady.

Nie jest to długa lista (mam wrażenie, że coś pominęłam), znam kobiety, które odmawiają sobie o wiele więcej. Nie znajdziecie tutaj ani kawy, ani słodyczy, zauważyliście? Tego nie jestem w stanie odstawić i raz na jakiś czas pozwalam sobie na te małe grzeszki. Takim sposobem dobrnęłam do 6 miesiąca ciąży… a czas pędzi jak szalony. Mam wrażenie, że nim zdążę się obejrzeć będzie maj i zostanę mamą.