Spodziewacie się dziecka?Jesteście świeżo upieczonymi mamami? Czy w kółko słyszycie dobre rady innych?

Każda z matek prędzej czy później musi się zmierzyć z sugestiami od innych osób odnośnie pielęgnacji i wychowania dziecka. Typowe „złote rady” po których skacze ciśnienie i zamiast podnosić na duchu, wytwarzają w kobiecie poczucie winy. Większość z nich jest absurdalna i nie mająca nic wspólnego z realiami, jednakże nabranie dystansu do tego może trochę potrwać.

Wszyscy wiedzą lepiej

„Kiedyś to dzieci były inne (grzeczne)” . Nie wiem jakie były kiedyś ale wiem, że współczesne też potrafią być aniołkami.

„Co to za matka?! Dziecka nie potrafi uspokoić”. Komentarz jednej z Pań w sklepie, podczas gdy Olek zrobił awanturę i leżał na podłodze. Chciał dostać piłkę, a ja konsekwentnie NIE! Dałam mu się wypłakać, nie kupiłam piłki i po kilku minutach wyszliśmy spokojnie za rękę.

„Nie przyzwyczajaj dziecka do rąk” . Mieliśmy ciężkie początki z powodu kolek i problemów brzuszkowych, często Olusia nosiliśmy, próbując mu ulżyć. Tak, Nasze dziecko jest z tych noszonych w dzień i noc.

„Ubierz dziecko bo zmarźnie”. Bezsprzecznie kultowy tekst. Pouczający wiedzą lepiej czy Twojemu dziecku jest ciepło czy zimno, natomiast warto wspomnieć, że istnieje znacząca różnica między przegrzewaniem a hartowaniem i budowaniem odporności.

„Nakarm bo głodne”. Jak karmić, kiedy karmić, ile karmić i czym? Eksperci od wszystkiego wiedzą to.

„Czas najwyższy na dziecko i nie ma co zwlekać”. Współcześnie niepłodność staje się cywilizacyjnym problemem i dotyka już co piątą parę starającą się o dziecko. Biorąc pod uwagę statystki prawdopodobnie znacie kogoś, kto chciałby, a nie może mieć dziecka. Tekst zatem bardzo nie na miejscu.

„Jeszcze nosi pampersa? Teraz rodzice wygodni są, moje to już w rok wołało na nocnik”. Moim zdaniem odpieluchowujemy dziecko wtedy, gdy dziecko jest gotowe.

Matka matce wilkiem

Bezsprzecznie większość pouczeń słyszymy od starszych i zdawałoby się doświadczonych osób. Godne uwagi jest to, że mamy mamom też potrafią powiedzieć coś niemiłego by podkreślić własne doświadczenia i przeżycia. Uczestniczę w wielu rozmowach na forach dla mam i jestem zniesmaczona tym, że w kobietach jest tyle hejtu. Łatwiej kogoś skrytykować niż pochwalić i pocieszyć, a przecież ideą takich rozmów jest wzajemne wspieranie się. Nie mam nic przeciwko konstruktywnym radom, ale nie widzę sensu pisania czarnych scenariuszy na przyszłość.

„Poczekaj aż zacznie raczkować, nie będzie czasu na picie kawki i czytanie książek”.

„Jeszcze nie chodzi? Jak zacznie to dopiero będziesz miała ręce pełne roboty, ściągnie wszystko z półek”.

I tak wkoło… zacznie się gdy zajdziesz w ciąże, urodzisz, dziecko podrośnie itd.

Osobiście często słyszę o tym, że synek na pewno będzie bardzo zazdrosny i da Nam się we znaki, gdy na świecie pojawi się siostra. Możliwe, że tak będzie jednakże wolałabym usłyszeć, że wszystko to etap przejściowy i będzie lepiej. Zawsze można powiedzieć to samo w zupełnie inny, budujący sposób. Nie jestem asertywną osobą choć pracuję nad tym i stawianie granic natarczywym doradcom byłoby bardzo pomocne. Co zatem robię? Najważniejsze to złapać dystans do siebie, otoczenia i myśleć pozytywnie (nie zawsze mi się to udaje). Można też odpowiedzieć kulturalnie „mam inne zdanie na ten temat” lub „dziękuję nie potrzebuję pomocy w tej kwestii”.

Mnóstwo mam silnie emocjonalnie przyjmuje rady i bierze do siebie wszelkie słowa. Łatwo w ten sposób podkopać czyjąś pewność siebie i sprawić by poczuł się mniej wartościowy.

Macierzyństwo nie zawsze jest kolorowe jednak jest tyle wspaniałych momentów, że te ciężkie odchodzą w niepamięć. Wszystkie etapy rozwoju dziecka mają swój urok. Później pozostają już tylko wspomnienia do których wracamy z ogromnym sentymentem. Wspierajmy się nawzajem kobietki, bycie mamą to niesamowity dar i powinnyśmy się z tego cieszyć.

Jak to jest u Was? Jak sobie radzicie z sugestiami? Jakie cenne rady słyszycie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *