Kochani co za rok, dobiegła dopiero jego połowa a u nas już tyle się wydarzyło. Patrząc na zdjęcie na pewno domyślacie co chcę Wam powiedzieć.. Nasza rodzina powiększy się jeszcze w tym roku. Z tej okazji postanowiłam napisać wpis tutaj na blogu.

Każda ciąża jest inna

Dosyć długo zwlekałam z tą informacją, już wskoczyliśmy w drugi trymestr a brzuszek się zaokrąglił i nie sposób go ukryć. Pierwsze tygodnie były ciężkie. Nie pojawiły się wymioty ale złe samopoczucie towarzyszyło mi każdego dnia. Nie miałam ochoty na jedzenie i mdliło mnie. Czułam się zupełnie inaczej niż wtedy, gdy nosiłam pod sercem Olka. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mam wrażenie, że mdłości minęły wraz z pierwszym trymestrem i wiążę ogromną nadzieję, że już do końca ciąży będę czuła się znacznie lepiej.

Czekamy na kolejne małe szczęście, będziemy mieć drugie dziecko a Oluś rodzeństwo. Aleksander będzie już 2,5 latkiem. Wierzę, że różnica wieku pozwoli dzieciakom na wspólne zabawy. Synek wie, że w brzuszku jest dzidziuś.. po jednej z Naszych rozmów, gdy powiedziałam, że takie maleństwo nie potrafi chodzić zasugerował: „Tato kupi ręce i nogi do biegania”. 🙂 Powoli przygotowujemy go na nowego członka rodziny.

Trudy macierzyństwa

Będąc w pierwszej ciąży nie wiedziałam czego się spodziewać. Zaskoczyło mnie mnóstwo rzeczy, opieka nad noworodkiem jest bardzo trudna. Dodatkowo Olek miał mnóstwo dolegliwości brzuszkowych, nocne płacze, kolki. Te pierwsze tygodnie zapadły głęboko w Naszej pamięci. Teraz jestem mądrzejsza o nowe doświadczenia i mam nadzieję, że zdobyta wiedza i umiejętności przydadzą się podczas opieki nad drugim Serduszkiem. I co ważne, jestem spokojniejsza.

Zmiany – sprzedaliśmy mieszkanie

Historia sprzedaży Naszego mieszkania jest niecodzienna. Myśleliśmy o tym od dawna ale w marcu podjęliśmy ostateczną decyzję. Pewnego dnia siedząc w jednej z kawiarni rozmawialiśmy z mężem. Ustaliliśmy, że wystawimy mieszkanie na sprzedaż sądząc, że potrwa to co najmniej kilka miesięcy a w tym czasie zastanowimy się, co dalej. Następnego dnia zrobiłam kilka zdjęć i wrzuciłam Nasze mieszkanko do internetu żartując do Andrzeja: „zrobię też Tobie i Olkowi zdjęcie na pamiątkę, bo za tydzień możemy już nie być właścicielami”. Tak też się stało, zaczarowałam słowem. Następnego dnia rozdzwoniły się telefony i padły konkretne deklaracje. Mieszkanie zostało sprzedane. Przez chwilę nawet pomyślałam, że może powinnam zająć się nieruchomościami.

Budujemy dom

Nie mamy gdzie mieszkać więc musimy działać (póki co mieszkamy u mamy męża). Marzenie o domu stało się bardzo realne. Więcej przestrzeni, podwórko przyda się szczególnie przy dwójce dzieci. Mamy już działkę w mieście co jest ogromnym atutem, mąż odziedziczył ją po rodzicach. Obecnie jesteśmy na etapie pozwoleń i mamy gorącą nadzieję, że jeszcze w tym roku stanie domek w stanie surowym. A jeszcze bardziej marzymy o tym aby Boże Narodzenie w 2022 roku spędzić na swoim. Biorę poprawkę na wszystko i domyślam się, że mogą pojawić się opóźnienia ale.. przecież czasami marzenia się spełniają.

Jak sami widzicie szalony rok przed Nami. Zmiany i wychodzenie ze swojej strefy komfortu są zawsze ciężkie i niepokojące. Czy damy radę? Czy wszystko ogarniemy? Będziemy już rodziną 2+2 a to zobowiązuje. Powiem Wam, że z każdym nowym doświadczeniem odkrywam w sobie pokłady energii i odwagi. Wierzcie mi, jestem osobą z tych strachliwych i schematycznych – wszystkie nowości w życiu są dla mnie trudne i na swój sposób przepracowuje je. Zauważyłam, że walka ze swoimi słabościami przydaje się w życiu, w spełnianiu marzeń. A przecież niektóre z nich są już na etapie realizacji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *