Pierwszy oddech, pierwszy krzyk i łzy szczęścia – najpiękniejsze momenty cudu narodzin. Mam za sobą dwa cesarskie cięcia i doceniam to, że udało mi się urodzić dwoje zdrowych dzieci. Jeśli chcesz poznać moje odczucia związane z pierwszą i drugą cesarką zapraszam do przeczytania wpisu.

Miało być inaczej

Nosząc pod sercem pierwsze dziecko byłam pewna.. chciałam spróbować i urodzić siłami natury. Wizja idealna, jednak mój ginekolog sprowadził mnie na ziemię. Oluś rósł w szybkim tempie i bezpieczniejsze dla Nas obojga okazało się cesarskie cięcie. Dodatkowo plama na siatkówce, mogąca przy wysiłku pogorszyć mój wzrok. Decyzja zapadła. Hania również urodziła się przez cesarkę. Cieszę się, że nie musiałam podejmować ostatecznej decyzji o porodzie, i los podjął ją za mnie. Nie żałuję tego, bo zarówno pierwsze, jak i drugie cesarskie cięcie zniosłam bardzo dobrze, a dzieciaki są całe i zdrowe. Tylko nie wiem co mnie podkusiło by obejrzeć CC w internecie, leżąc na porodówce miałam w głowie wybrane obrazy więc polecam nie robić tego.

Nastawienie ma znaczenie

Jestem z tych osób, które na wyrost martwią się o wszystko i w tej kwestii było tak samo.. ale miałam czas, by przygotować się. Z pewnością to ogromny plus ustalonego terminu porodu. Jestem typową plannerką, więc dało mi to wewnętrzny spokój. Z drugiej strony, rodząc Hanię miałam już większą świadomość z czym muszę się zmierzyć. Wiedziałam jakich symptomów mogę się spodziewać, i powoli układałam sobie wszystko w głowie, biorąc pod uwagę różne opcje. Bezsprzecznie zawsze pomaga pozytywne myślenie.

Najgorsze momenty

Chyba jestem szczęściarą, bo nie było ich wiele. Zakładanie cewnika wspominam źle i nie dlatego, że czułam ból tylko dlatego, że było to nieprzyjemne i niekomfortowe. Podobnie jak dotyk, nacisk czy szarpanie podczas wyciągania dzidziusia. Znaczący był moment podania znieczulenia, gdy przestałam czuć nogi rozluźniłam się. Wówczas byłam nawet w stanie porozmawiać o neutralnych sprawach z personelem krążącym wokoło (jestem wdzięczna, że mnie zagadywali tym samym czas szybciej mijał). Uogólniając, nie wydarzyło się nic, co wspominałabym z traumą.

Dzień po

Rzeczywistość następnego dnia nie jest kolorowa. O ile przy porodzie siłami natury większy ból jest jeszcze zanim pojawi się dziecko, o tyle przy cesarskim cięciu ból pojawia się po narodzinach dziecka. Tak jak czytałam i słyszałam od wielu mam dzień po jest trudny. Miałam w głowie jedną myśl – jak najszybciej wrócić do normalności, wstać z łóżka i wyprostować się. Gdy tylko zaczęłam odzyskiwać czucie w nogach starałam się nimi poruszać. Umożliwiło mi to szybszą pionizację i mobilizowałam się do chodzenia. Nie zgrywałam bohaterki i nie odmawiałam leków przeciwbólowych. Nie dałabym rady bez nich funkcjonować, a potrzebowałam tego by zająć się maleństwem.

Karmienie piersią

Po CC też można karmić, ale niestety jest to trudniejsze, trzeba uruchomić pokarm. W grę wchodzi mnóstwo pomocy położnych i starań, by ruszyć z karmieniem. Zarówno po urodzeniu Olka jak i Hani laktacja rozpoczęła się u mnie w 3-4 dobie. Całe szczęście w pierwszych dniach dziecko nie potrzebuje dużo pokarmu, ma spore zasoby z życia płodowego. W tym czasie przystawiałam dzieci do piersi, a dodatkowo dokarmiałam mlekiem modyfikowanym. Szczerzę przyznaję Wam, że przy karmieniu Olka cudem udało mi się wywołać i opanować laktację. „Świeża matka” zielona w temacie i dodatkowo zdenerwowana, że nie wychodzi, że nie udaje mi się a maluch płacze bo pewnie jest głodny. Ogromnym wsparciem były domowe wizyty położnej, którą poznałam i polubiłam jeszcze przed rozwiązaniem. Po urodzeniu Hani było o wiele łatwiej, czułam się bogatsza o doświadczenia. Jeżeli chcecie karmić piersią nie bójcie się prosić o pomoc. Obecnie można również skorzystać z porady konsultantki laktacyjnej lub pogotowia laktacyjnego.

Połóg

Cesarskie cięcie to poważna operacja, w końcu nacinanych jest wiele powłok brzusznych i macica. Mama w połogu potrzebuje wypoczynku oraz wsparcia. Rekonwalescencja po drugim i kolejnym porodzie jest dłuższa, nie mamy tyle czasu na odpoczynek, bo w domu czeka na Nas jeszcze jeden szkrab i obowiązki. Nadchodzi moment, kiedy wsparcie najbliższych jest szczególnie istotne, połóg jest trudnym czasem i pomoc w prostych czynnościach jest nieoceniona. Po ponad dwóch tygodniach udałam się na zakupy i spędziłam w sklepie 20 minut, rozbolał mnie brzuch i wróciłam do domu. Z każdym dniem było coraz lepiej i czułam, że wracam do siebie. Niewątpliwie dałybyśmy sobie radę same, kobiety mają w sobie więcej siły niż przypuszczają. Jednakże w tym wyjątkowym czasie musimy myśleć w dużej mierze o swoim zdrowiu.

Pierwsza czy druga?

Obie operacje wspominam dobrze. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że drugie cięcie jest lżejsze.. bo jest większa świadomość tego co Nas czeka. Z natury nie lubię zmian i potrzebuję czasu by oswoić się z nowościami, dlatego też komfortowy był fakt, że już raz to przeżyłam.
Rano pod prysznicem, po pierwszej cesarce było mi słabo, tak naprawdę umyła mnie położna a ja siedziałam na stołku. Następnie pamiętam kłopoty z laktacją więc uogólniając, początki macierzyństwa były trudne.
Po drugim cięciu szybciej wstałam z łóżka i wróciłam do żywych. Umyłam się sama i nie miałam tak intensywnych zawrotów głowy. Niestety po kilku tygodniach zauważyłam, że tym razem blizna gorzej wygląda i pojawiają się zrosty więc niewątpliwie czeka mnie dużo więcej pracy z fizjoterapeutą.

Pamiętajcie dziewczyny, że każda z Nas jest inna i Wasze przeżycia mogą być zupełnie odmienne. Cesarskie cięcie nie jest drogą na skróty choć wielu osobom może tak się wydawać. To często ogromny ból po porodzie, utrudnienia związane z laktacją czy walka z własnym ciałem o każdy ruch.
Najważniejsza myśl dzisiejszego wpisu – cesarka to też poród, dlatego nie czujcie się gorsze, jeżeli nie udało Wam się urodzić naturalnie. Nie warunkuje to bycia dobrą matką. W społeczeństwie krąży wiele stereotypowych historii i często kobiety czują presję, by choćby nie wiem co rodzić siłami natury czy też karmić piersią. Totalna bzdura! Dla Naszych dzieci jesteśmy najlepszymi mamami i bądźmy z tego dumne!

“Za wszystkimi Twoimi historiami zawsze kryje się historia matki, ponieważ to w jej historii zaczyna się Twoja.” Mitch Albom

Jak wspominacie Wasze porody? Rodziłyście siłami natury czy poprzez cesarskie cięcie?

6 thoughts on “Cesarskie cięcie – moja historia

  1. Dwa porody przez cesarskie ciecie- oba przeszłam dobrze, jednak po pierwszym pionizacja trwała dłużej oraz laktacja wolniej ruszyła

    1. Podobnie jak u mnie 🙂 Porody wspominam dobrze chociaż po pierwszym było trudniej i denerwowałam się, że przez kilka dni nie miałam pokarmu a dodatkowo syn nie tolerował jednej piersi.

    2. Cc to najlepsze co mnie spotkało. Pierwszy porod wywoływany ( cewnik, oxy) najdłuższe 24 h w życiu, leżenie i czekanie, bo przecież musi być ktg, aż w końcu zdecydowano o cc. Niesamowita ulga, mam.nadzieje ze moja córka będzie rodziła w czasach, kiedy to kobieta będzie miała coś do powiedzenia.
      Druga cesarka ze wskazań, dużego dziecka, pierwszy syn ur. 4590 g, corka 4000 g. Rewelacja pod względem psychicznym. W obu przypadkach szybko doszłam do siebie, I karmialam piersią.

      1. Współczuję, niestety ciągle słyszę historię kobiet, które bardzo długo się męczyły nim i tak ostatecznie zdecydowano o CC. Całe szczęście wszystko skończyło się dobrze.

  2. Rodziłam w grudniu. Poród był wywoływany cewnikiem oraz oksytocyną. Po około 8 godzinach byłam na skraju załamania i ze łzami w oczach błagałam o cesarkę, do której finalnie nie doszło. Bez trzech dawek znieczulenia nie dałabym rady. Teraz jestem zadowolona z takiego finału, ponieważ następnego dnia czułam się rewelacyjnie i bardzo szybko doszłam do siebie.

    1. Świetnie, że wszystko skończyło się szczęśliwie a co najważniejsze, że Ty jesteś zadowolona. Wiele kobiet wspomina, że nie podano im znieczulenia choć prosiły o to. Dobrze, że Ty je otrzymałaś! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.